Kilka lat temu miałem przyjemność oglądania ciekawego dokumentu. Na jednym z kanałów przyrodniczych, przedstawiona była rodzina orłów wychowująca pisklę. Przez cały okres kiedy było ono bezbronne, rodzice zapewniali mu wszystko, co pozwalało mu przetrwać: jedzenie, ciepło, bezpieczeństwo etc. Młodziak rósł i szybko się rozwijał. Jego masa wzrastała, a upierzenie się zmieniało.

Zachowanie rodziców całkowicie zmieniło się, gdy pisklę (już chyba nie pisklę) osiągnęło pewien etap dojrzałości. Ograniczyli dostarczanie pożywienia do gniazda, a zaczęli przynosić ciernie i podkładać je w miejsce wygodnych gałązek. Od tego czasu młody orzeł nie czul sie juz tak dobrze w swoim domu.  Komfort, wygoda życia stopniowo malały. Spowodowało to, że zaczął podejmować pierwsze próby poderwania się do lotu – opuszczenia miejsca, które nie stanowiło już przytulnego zakątka. I tak po wielu próbach poderwania się do lotu, opuścił rodzinne gniazdo. Zaczął wieść dorosłe życie orła – polującego, samodzielnego, nieuzależnionego od swoich rodziców.

Czy zachowanie rodziców- orłów, w okresie kiedy ich dziecko stało się dorosłe było czymś złym? Czy swoim zachowaniem chcieli oni je skrzywdzić? Jak skończyło się to dla tego biednego maluszka? Czy nie stał się samodzielny?

Ten fragment filmu przypomniał mi artykuł, który ostatnio wpadł w moje ręce. Artykuł charakteryzujący postacie mammoni. Wyraz mammoni odnosi się do włoskiego określenia mężczyzn we Włoszech, którzy pomimo dorosłości (nawet 40 lat) nadal mieszkają z rodzicami. Jest im tak przyjemnie w domu, że nie chcą go opuścić, ponieważ mamy zagłaskują swoich kochanych synków. Zagłaskanie to, wiąże się  z przygotowywaniem posiłków, praniem, sprzątaniem etc. Taki dorosły osobnik nie ma zamiaru opuścić rodzinnego gniazda. Jest mu po prostu zbyt wygodnie, a na dodatek w kieszeni pozostaje dosyć spora gotówka (nie musi wynajmować mieszkania, spłacać kredytu, opłacać rachunków, wyżywić się itp.), pozwalająca na zaspokajanie swoich prywatnych potrzeb. Włosi niechlubnie dominują w tym zestawieniu, dlatego ten przypadek został określony włoskim słowem mammoni. Niestety nasz kraj jest na niechlubnym drugim miejscu.

Czy takie zachowanie polskich mam, jest powodem 2. miejsca naszego kraju pod tym względem? Ja bym jednak tą winę zrzucił na oboje rodziców, a nie tylko na kochane mamy. Szczególnie, gdy mają one na głowie w domu dwójkę chłopców (syna i męża).

Oczywiście owe zjawisko można tłumaczyć również innymi czynnikami, np. trudną sytuacja gospodarczą, która może być powodem trudności w znalezieniu pracy. Dla mnie osobiście, to tylko próba znalezienia wygodnego wytłumaczenia.

Drogie mamy, jest taki okres w życiu Waszego „maluszka”, że nie sprzątamy już po nim skarpetek (a szczególnie po Waszych mężach), nie podajemy jedzenia pod nos. Mogę sobie tylko wyobrazić te zdziwienia mam.

Jak to? Przecież to mój obowiązek.

Ludzie pomyślą, że nie kocham swojego dziecka.

Przecież, jak nie podam jedzenia pod nos, to sama będę uważać się za wyrodną matkę.

Przecież będę się z tym strasznie źle czuła.

Przecież cały pokój zostanie przysypany brudnymi ciuchami.

I tu rozumiem te niepewności kobiet, ponieważ potrzebują w swoich działaniach wsparcia. Dlatego:

drodzy ojcowie jesteśmy przykładem dla swoich synów (córek również). Jesteśmy mężczyznami, czyli kimś kto ma stać na straży godności kobiet. Jeżeli mam napisać Ci, co to znaczy stać na straży godności kobiet, w tym przypadku Twojej żony, bo Ty tego nie wiesz, to wiedz, że Twoja żona ma dwójkę chłopców pod opieką – Twojego syna i Ciebie.

Co mamy zrobić, aby nie wychować w swoim domu mammoni?

Mówi się, że człowiek jest najwyższą formą inteligencji na ziemi, a może po prostu powinniśmy wziąć przykład z orłów?