Co to są obozy rowerowe MLSPORT BIKE CAMP?

Obozy rowerowe MLSPORT BIKE CAMP to niezapomniane przygody dla dzieci, młodzieży i dorosłych, których doświadczają z “wysokości siodełka”. Nasze  wyjazdy rowerowe to noclegi w namiotach, przygotowywanie wspólnych posiłków, nauka dbania o otaczające nas środowisko oraz zwiedzanie wspaniałych miejsc. Z drugiej strony, wyprawy rowerowe to także nauka samodzielności, rozwiązywania problemów i pokonywania własnych słabości.

Kończąc nasze wyprawy rowerowe, zawsze ostatniego wieczoru z całą ekipą wspólnie zasiadamy przy ognisku, aby podsumować naszą przygodę. Co nam się podobało, co nie? Co bym zmienił, co pozostawił? Czego nowego się nauczyłem?

Zapamiętam ten wieczór do końca mojego życia. Była chyba 21.30, zapadł już zmrok. Na namiotach widać było nasze cienie oraz światło płomieni z ogniska, przy którym wspólnie siedzieliśmy. Nikt nic nie mówił. Każdy wpatrzony w ogień. Przerwałem ciszę.

Co Wam się podobało, a co nie podczas naszej tygodniowej wyprawy rowerowej? Co byście chcieli zmienić? Co zostawić?

Ponownie cisza. Wszyscy się zastanawiają, boją się/wstydzą odezwać pierwsi. Dlatego ja zacząłem:

– „Nie podobało mi się, że musiałem Wam przypominać o zapięciu kasku pod szyją.

– „Nie podobało mi się, że mówiliście mi, że potrzebujecie wody w momencie, kiedy Wam się skończyła, a nie w momencie kiedy widzieliście, że Wam się kończy”.

– „Nie podobało mi się, że spóźnialiście się na posiłek, który przygotowali wasi koledzy/koleżanki”.

– „Podobało mi się to, że dbaliście wspólnie o bezpieczeństwo wszystkich podczas naszej codziennej jazdy na rowerze”.

– „Podobało mi się to, że sprawdzaliście u siebie i reszty ekipy, czy sakwy są dobrze zapięte, czy reszta sprzętu jest solidnie zamontowana i nie odczepi się podczas jazdy”.

– „Podobało mi się to, że ostrzegaliście siebie nawzajem, iż zbliża się pojazd, bądź przed nami jest dziura w drodze, czy wystający korzeń”.

– „Podobało mi się to, że dużo ze sobą rozmawialiście, że dzieliliście się swoimi rzeczami np. pasta do zębów, ekspander, chleb przy ognisku, kiedy zakupiliśmy go za mało”.

– „Podobało mi się to, że kiedy chciałem Was poprosić, abyście wykonali zadanie, Wy odpowiadaliście, że jest już to zrobione np. wynieść śmieci z naszego obozowiska, zmyć naczynia po posiłku, czy zabrać apteczkę”.

Skończyłem swoją przemowę, aby dać teraz możliwość wypowiedzenia się innym. Znowu wszyscy spojrzeli w ognisko i na moment zapadła cisza.

– „nie podobało mi się, że w namiocie było twardo”.

– „nie podobało mi się jak mieliśmy przeciwny wiatr do kierunku jazdy. Wtedy było mi ciężko”.

– „nie podobało mi się, że jak miałem bałagan w namiocie, to ciężko było mi znaleźć moje rzeczy”.

Niemal każdą wypowiedź dzieliła krótka przerwa i wszyscy na chwilę powracali spojrzeniem w żar ogniska.

– „podobała mi się atmosfera podczas naszej wyprawy”.

– „podobały mi się wieczory, kiedy wspólnie graliśmy w gry karciane”.

– „podobało mi się wspólne przygotowanie posiłków.”

– „podobało mi się wspólne jedzenie przy stole i  nasze wówczas rozmowy i żarty.”

– „podobały mi się widoki”.

– „podobało mi się, że spróbowałem wiele nowych rzeczy jak: gotowanie, naprawa roweru, postawienie namiotu.

Dłuższa chwila ciszy. Wtedy Wojtek powiedział niezapomniane dla mnie słowa:

– „dostrzegam teraz codzienną pracę mojej mamy”.

Ponownie zapadła cisza, ale wszyscy skierowaliśmy wzrok na Wojtka. Co miał na myśli. Modliłem się tylko w myślach, aby kontynuował. Po chwili dodał:

– „Poza tym, iż było super, ponieważ dużo ciekawych miejsc zwiedziliśmy oraz zgadzam się z tym, co reszta powiedziała, to czasami czułem się jakbym był w pracy. Dużo codziennych obowiązków do wykonania. Rano pobudka, przygotować śniadanie i zmyć naczynia (o ile była moja kolej), spakować niezbędny sprzęt na rower, bo za 30 min. wyjazd. Przejazd trasy, czasami wiele kilometrów i przyjazd do miejsca noclegowego. Po powrocie miałem ochotę tylko coś zjeść i odpocząć. Niestety najpierw musieliśmy przygotować posiłek, a to zajmowało nam trochę czasu. Dopiero około 17.00 mieliśmy czas dla siebie”.

Wojtek postawił kropkę. Reszta grupy zaczęła dopytywać, co to ma wspólnego z Twoją mamą. Wojtek odpowiedział:  

– „Moja mama ma tak każdego dnia. Wstaje pierwsza, często przed 6.00, aby przygotować nam śniadanie i kanapki. Później zawozi nas do szkoły i sama jedzie do  pracy. W drodze powrotnej potrafi zajechać do sklepu po świeże produkty na posiłek. W domu  gotuje dla wszystkich obiad, gdzie ja po szkole, często już nie mam siły i chęci na nic. Tylko się położyć. I niestety tak często robię. Później mama sprząta w domu, pomaga siostrze w lekcjach, albo zawozi ją na zajęcia dodatkowe. No i zaraz czas na przygotowanie kolacji, a po niej zmywanie naczyń. Często czas dla niej samej rozpoczyna się po 22.00. I tak codziennie. Po powrocie do domu przygotuję śniadanie dla mojej mamy. Chciałbym bardziej jej pomagać.

Bam! Wojtek rozbił bank tą opowieścią. Reszta ekipy spojrzała po sobie, a ja zaciągnąłem mocniej czapkę na głowę, aby nie widzieli moich łez radości. Ta jedna opowieść, dała mi pewność, że to co robię jest warte. Zapraszamy na obozy rowerowe MLSPORT: