Nie dla ocen!!!

Drodzy rodzice ten artykuł skierowany jest „bardziej” w Waszą stronę.

Sama w sobie ocena nie jest czymś złym. Wręcz przeciwnie, dobrze wykorzystana, może przynosić wspaniałe owoce, ale sposób w jaki część z nas, jej używa może powodować negatywne skutki. Tak jak dynamit, który możemy wykorzystywać do budowy dróg (mam nadzieję, że Greenpeace mnie nie obrzuci błotem), tak też niestety może być użyty do zabijania.

Oceny mają wiele pozytywnych elementów:

– pozwalają nam stwierdzić na jakim poziomie jesteśmy,

– pokazują nam, czy zmierzamy w dobrym kierunku,

– mogą motywować nas do podejmowania kolejnych kroków,

– …

Oczywiście jak większość, co istnieje mają i swoją gorszą stronę:

– nie zawsze wyrażają to, jaką wiedzę posiadamy,

– bywają nieobiektywne,

– mogą zdemotywować do dalszej pracy,

– …

Moje doświadczenie (zarówno w roli nauczyciela, jak i dziecka) wyniesione ze szkoły i z domu, pozwala mi stwierdzić, iż rozumienie ocen przez rodziców, jest często błędne. Będąc jeszcze uczniem, w moim domu ważne było, abym przynosił dobre oceny. Ważne, aby były piątki, bądź szóstki, no niech będzie czasami i ta czwórka. I tak wprowadziło mnie (niestety) to na drogę ściągania, za co pokutuję do dziś. Najważniejsza była ocena.

Co gorsze, będąc już nauczycielem, uświadomiłem sobie, iż taka postawa rodziców, nie była tylko w moim domu.

Smutny przykład z życia:

Kiedyś uczeń, którego byłem wychowawcą popłakał się, ponieważ otrzymał 4+ z matematyki. Kiedy spytałem, czy nie jest zadowolony odpowiedział, że on jest zadowolony, że dał z siebie wszystko, ale jego mama już nie będzie. Każda ocena poniżej piątki jest dla niej zbyt słaba.

Cała sytuacja toczyła się na forum klasy. Kiedy próbowałem z nim porozmawiać na ten temat, zdecydowana większość uczniów potwierdziła, iż mają w domu podobne sytuacje. Zadałem więc pytanie:

„W jakiej sytuacji wolelibyście być?

  1. Otrzymać 5 z języka angielskiego i nie mieć umiejętności posługiwania się tym językiem?
  2. Otrzymać 3 z języka angielskiego i posiadać umiejętność posługiwania się tym językiem?

Najbardziej mnie zdziwiło, to, że zdecydowana większość klasy wybrała pierwszą opcję. Byłem w szoku. Poprosiłem ich, aby zastanowili się nad swoją odpowiedzią i wskazałem „bezsens” takiego pojmowania uczenia się dla ocen. Odpowiedź ich brzmiała:

„My o tym wiemy. Proszę porozmawiać o tym, z naszymi rodzicami”.

Czego uczymy nasze dzieci taką postawą?

– Aby zadawalać innych?

– Aby osiągać cele drugich osób, a nie swoje?

– Aby uczyć się dla ocen, a nie dla wiedzy?

– Aby w przyszłości gonić za marchewką, która i tak nam nie smakuje?

– Aby robić coś, co i tak nie daje nam szczęścia?

Wiem, że mamy dobre zamiary i robimy to z miłości. Mamy wrażenie, że dzięki temu nasze dzieci osiągną w przyszłości więcej. Pytanie brzmi: Więcej czego? Pieniędzy? Wyższe stanowisko? Czy nie zachowujemy się jak szef korporacji, który stawia przed pracownikiem cele wynikowe? Czy on robi to z miłości, czy tylko dlatego, że jego kieszeń się wypełni? A czym my się wypełniamy, stawiając “takie” wymagania naszym dzieciom? Rośnie w nas duma czyt. pycha.

Nie dla ocen!!!

Drugi przykład z życia:

Podczas zebrania rodziców w szkole, został poruszony temat dotyczący słabych wyników ze sprawdzianu z wychowania fizycznego w biegu na dystansie 1 km.Pojawiło się wiele ocen 1, 2, 3. Rodzice pytali mnie:

„Czy w sytuacji, gdy uczeń przebiegnie ten dystans i da z siebie wszystko, to nie może otrzymać 5”.

Zdziwiło mnie to podejście. Dlaczego mam kogoś okłamywać, na kim mi bardzo zależy? Przebiegnięcie dystansu 1km w 7 minut nie może skutkować oceną 5. Przecież to jest kłamstwo. Czy w domu również, jeżeli poprosimy dziecko, o umycie naczyń po obiedzie, a ono umyje, tylko jednej talerz, „pochwalimy” je za świetnie wykonaną pracę.

W obu przytoczonych przypadkach pojawia się sytuacja, w której rodzice kładą ogromny nacisk na uzyskane oceny. Po trochu rozumiem tę postawę, która wynika z naszego „chorego” systemu edukacyjnego. Lepsza ocena równa się możliwość wyboru lepszej szkoły. Niestety ta ocena stanowi wyznacznik ucznia w szeregu, patrząc pod kontem wspomnianego systemu edukacji.  Pamiętajmy jednak, że ocena nie powinna stanowić głównego wyznacznika dla nas rodziców, w podejściu do naszego dziecka. Nie pozwólmy, aby poprzez naszą postawę dzieci uczyły się dla ocen. Sprawmy to, aby uczyły się dla wiedzy i umiejętności.

NIE DLA OCEN !!!

Jeżeli dla ocen mówimy NIE, to w jakim przypadki powinniśmy mówić TAK