Jak zorganizować niezapomniane wakacje z dziećmi? Gdzie wyjechać? Zostać w Polsce, czy wyjechać za granicę? Nocleg w hotelu, pensjonacie, w domku, czy może w namiocie? Co podczas wakacji robić z dziećmi, aby się nie nudziły? Jak sprawić, aby te chwilę były najbardziej wartościowe dla dziecka, ale również i dla nas rodziców?

Na te inne pytania postaram się odpowiedzieć w poniższym wpisie, a więc łyk kawy i lecimy.

Miejsce wypoczynku.

Czy ono ma tak ogromne znaczenie? Mogłoby się wydawać, że tak.

Jak to mogłoby się wydawać? Ma ogromne znaczenie. Przecież wakacje na Krecie, są o wiele lepsze niż nad polskim morzem. Wędrówka po Alpach jest wspanialsza, niż wędrówka po polskich Tatrach. Przykładów można przytaczać w nieskończoność. Tych spraw rozstrzygać nie będę. Zajmę moim zdaniem ważniejszym zagadnieniem.

Wróćmy pamięcią do swojego dzieciństwa.

Zastanówmy się gdzie odbyły się nasze najlepsze wakacje z rodzicami. Pamiętacie takie? Takie, kiedy o nich myślicie to uśmiech ciśnie się na usta, a może i nawet łza spłynie z radości na samą myśl. Ja przypominam sobie takie.

Byliśmy z całą rodziną – rodzice, siostra i ja. Miałem chyba 9-11 lat. Miejsce – Mazury. Nocleg bezpośrednio nad brzegiem jeziora pod namiotem. Wyżywienie – wspólnie przygotowywanie na kuchence turystycznej. To był wspaniały czas. Rano wstawałem z ojcem i chodziliśmy wspólnie na ryby i raki, które potem jedliśmy na śniadanie.

Czułem się jak żywiciel rodziny, który odpowiedzialny jest za dostarczenie produktów na posiłek.

Odczuwałem swoją ważną rolę w tym wyjeździe. Siedziałem z wędką nad brzegiem jeziora i myślałem. Ta ryba będzie dla mamy, ta dla siostry, ta dla taty, a ta dla mnie. Po powrocie z „polowania” poranna toaleta, czyli kąpiel w jeziorze.

Wreszcie śniadanie. Ręce tłuste od ryb, pełno małych ości, ale smakowały wyśmienicie. Później zmywanie naczyń, sprzątanie w namiocie. Nie stanowiło to dla mnie żadnego problemu tzn. nie wykonywałem tego z przymusu, z niechęcią. Po prostu były to nasze wspólne działania, które należało zrobić bez żadnego ale. Po śniadaniu czas na odpoczynek. Oczywiście, o ile można powiedzieć, że dzieci odpoczywają. Raczej aktywny odpoczynek, raczej bardzo aktywny odpoczynek, raczej intensywny czas. Gra w piłkę nożną z tatą, w badmintona z mamą. Wyprawa z ojcem do pobliskiego lasu po kija na łuk, a później wspólne strzelanie do celu. Albo jak wykonałem swój drewniany nóż.

To było coś. To były wakacje.

Czas do którego z chęcią bym wrócił. Ah, żeby być ponownie dzieckiem. Ok. Opuszczamy strefę wspomnień.

Też macie takie wspomnienia, które wywołują u Was podobne emocje?

Tak jak pisałem powyżej, miejscem naszego wspólnego urlopu było jezioro na Mazurach. Ulokowane dokładnie 24 km od naszego domu. 24 kilometry. Dla mnie nie miało to najmniejszego znaczenia. Liczył się ten wspólny czas z rodziną. Czas spędzony na wspólnych działaniach prowadzących do jednego celu, na wspólnych grach i zabawach. Liczyło się to, że jesteśmy razem, a nie gdzie jesteśmy. I o ile miejsce wypoczynku ma znaczenie, o tyle nie jest to takie ważne, jak to, że byliśmy tam razem. Zwróćcie proszę szczególnie uwagę na słowo byliśmy. Poniżej przedstawię Wam dwie historie. Tam również rodziny były wspólnie na urlopie. Ale jedno i drugie byliśmy różni się od siebie zdecydowanie.

Jak zorganizować niezapomniane wakacje z dziećmi?

Przypuśćmy, że mamy dwie rodziny, które wyjeżdżają na weekend do Watykanu (krótki urlop, ale również można to odnieść do dłuższych wakacji).

I rodzina

Mama pakuje rzeczy, tata przegląda noclegi i kupuje bilety, organizuje transport. Syn i córka zajmują się swoimi sprawami (np. gra na komputerze, czytanie książki etc.). Wszystko gotowe do drogi, rano ruszają samochodem na lotnisko, zostawiają go na parkingu i wylatują. Po przylocie ojciec zamawia taxi i udają się do hotelu/pensjonatu/prywatnej kwatery. Mają przed sobą ponad połowę dnia, więc udają się według planu na zwiedzanie zaplanowanej części Watykanu. Dzieci niestety nie wyglądają na zainteresowane. Są zmęczone chodzeniem i chcą wrócić do miejsca noclegowego. Tata jest zły, bo jeszcze on tyle zaplanował. Wydał pieniądze nie na to, aby siedzieć w hotelu, ale na to, aby zwiedzić jak najwięcej. Mama również się denerwuje. Nie chce sprawić przykrości, ani ojcu, ani dzieciom. Weekend mija i wracają do domu.

Jak to dobrze, że to się skończyło, wreszcie w domu.

 i każdy wraca do „swojego pokoju”.

II rodzina

Mama, tata i dzieci wspólnie decydują się na wyjazd na weekend. Mamy 2 tys. zł z rodzinnego budżetu, które możemy wydać. Każdy nich, o ile jest zainteresowany może przedstawić propozycję kierunku wyjazdu. Po wspólnych rozmowach „wygrywa” pomysł mamy – Watykan.

Wspólna rozmowa dotyczy rzeczy, które muszą mieć ze sobą na wyjazd. Sprawdzają pogodę – temperaturę, opady etc. W ciągu dnia będą dużo chodzili. Przydadzą się wygodne buty, plecak i butelka z wodą oraz miejsce w plecaku na kilka przekąsek. Wiedzą już jakie rzeczy i ile będzie im potrzebne. Każdy przygotowuje swoje ubrania – pamiętając o ograniczonej ilości zabrania ich na pokład samolotu.

Spośród miejsc dostępnych do zwiedzania w Watykanie wybierają te, do których chcą się wspólnie wybrać. Każdy ma za zadanie dowiedzieć się „trochę więcej” o jednym miejscu, aby opowiedzieć o nim podczas wspólnego zwiedzania.

Razem kupują bilety i liczą swój budżet, następnie wybierają miejsca w samolocie. Tata rzuca pytanie jak dojechać na lotnisko? Padają odpowiedzi:

– samochodem i zostawimy go na parkingu na lotnisku – mówi syn

– ok, ale przekroczy to nasz budżet i będziemy musieli zrezygnować z lodów, albo pizzy – odpowiada tata.

– a może wujek będzie mógł nas zawieźć i przywieźć powrotem? – mówi córka.

– super pomysł. Spytajmy wujka, ale musimy znaleźć jeszcze inny sposób na wypadek jakby wujek nie mógł nam pomóc tego dnia – mówi mama.

– może pojedziemy komunikacją – przecież nie mamy wielu pakunków – syn

– kolejny świetny pomysł, tylko pamiętajcie, że będziemy musieli wcześniej wstać. Sprawę dojazdu mam y załatwioną – tata.

Wspólnie podejmują decyzję, gdzie będą nocowali. Czy posiłki będą jedli na mieście, czy wracali do miejsca zakwaterowania. To nie jest wypoczynek zorganizowany i narzucony przez rodziców, ale wspólna decyzja, która została poparta zespołowym przygotowaniem do wyjazdu. Dzieci są zaangażowane w wyjazd, tata jest dumny ze swoich pociech, mama jest szczęśliwa. Po powrocie każdy cieszy się, że jest już w domu idzie do swojego pokoju i kładzie się z uśmiechem na ustach.

Wiem, że nie zawsze to się sprawdzi jak w tych dwóch sytuacjach.

Odpowiedz sobie jednak, w której rodzinie wolałbyś funkcjonować.

Pamiętaj nic nie działa idealnie oraz w większości wypadków nie działa za pierwszym razem.

Wiem, że w przypadku II rodziny organizacja i przygotowanie zajmie więcej czasu. Czy nie warto tego zrobić? Chociaż nie zawsze wszystko ułoży się to jak w tej historii. Pamiętaj jednak, to co najważniejszego możesz dać swoim dzieciom to właśnie jest czas.

Może wówczas podczas Waszego urlopu drogie mamy się zdarzyć, że nie znajdziecie czasu na wielogodzinną kąpiel słoneczną, a Wy drodzy ojcowie nie znajdziecie czasu na piwko w ciszy. Nawet jeżeli nie zażyjesz tych przyjemności, obiecuję Ci, że doświadczysz czegoś większego od tych przyziemnych błahostek. Doświadczysz miłości, wdzięczności, uśmiechów, radości od swojego dziecka. I to do Ciebie może nie wróci tego samego dnia, za tydzień, za miesiąc, ale pewnego dnia, kiedy zupełnie się tego nie będziecie spodziewali, przyjdzie do Was już dorosły mężczyzna/dorosła kobieta, przytuli Was i powie dziękuję.

Mam nadzieję, że powyższy artykuł pomoże Wam w odpowiedzi: “Jak zorganizować niezapomniane wakacje z dziećmi?

Rodzinne wyprawy rowerowe.