Jak rozmawiać z dzieckiem?

Chciał-byś/abyś nawiązać lepsze relacje z Twoim dzieckiem? Często masz wrażenie, że tracisz z nim kontakt? Masz uczucie, że robisz co w Twojej mocy, a to nie przynosi dobrych rezultatów?

Poniższy artykuł pokazuje kilka sposobów, jak rozmawiać z dzieckiem.

Jak rozmawiać z dzieckiem? No właśnie jak?

Nie ma na to jednej recepty, która rozwiązałaby nasz problem w tym temacie. Zastosowanie jednak kilku zasad pozwoli nam przybliżyć się, nawiązać lepszy kontakt z naszym dzieckiem. Ich użycie nie polega na tym, że to nasze dzieci mają się inaczej zachowywać, ale wiąże się ze zmianami, które mamy wprowadzić w swoim zachowaniu. Dopiero wtedy zauważymy zmiany w postępowaniu naszego dziecka. I pamiętajmy, to nie będzie jednorazowe działanie, ale stały proces, który ciągle musimy wdrażać oraz moderować.

Podsumowując: Jeżeli chcemy zmienić swoje dziecko, musimy najpierw zmienić siebie.

Jak rozmawiać z dzieckiem? Przejdźmy więc do szczegółów.

Po pierwsze. PODCZAS ROZMOWY SKONCENTRUJ SIĘ TYLKO NA DZIECKU.

Tzn. kiedy dziecko przychodzi do Ciebie na rozmowę wyłącz tv, odłóż, a najlepiej wyłącz/wycisz telefon, porzuć to czym się teraz zajmujesz i oddaj się swojemu dziecku. To samo, jeżeli rozmowa wynika z Twojej inicjatywy. Poproś dziecko o wyłączenie komputera, odłożenie komórki etc., bądź poproś o to, abyście mogli porozmawiać później w wyznaczonym czasie. Dobrym rozwiązaniem jest wyjście do miejsca, gdzie „rozpraszacze” nie przerwą, bądź nie zakończą Waszej rozmowy.

Po drugie. WYSŁUCHAJ DZIECKO. NIE UDZIELAJ RAD. NIE POUCZAJ. NIE ROZWIĄZUJ PROBLEMU ZA DZIECKO. NIE OCENIAJ.

I przykład:

Dziecko: mamo muszę Ci coś powiedzieć. Dostałem jedynkę z matematyki.

Mama: pewnie nie odrobiłeś pracy domowej?

Dziecko: odrobiłem, ale zapomniałem zabrać zeszyt do szkoły i Pani wstawiła mi z tego powodu jedynkę.

M: Ale z Ciebie gapa. Musisz zrozumieć nauczyciela. Nie może on każdemu wierzyć, w takie historie. Postawił Ci ocenę niedostateczną, na którą zasłużyłeś, ponieważ nie dopilnowałeś swojego obowiązku.

D: Ale mamo, ja miałem tę pracę w zeszycie …

M: Idź lepiej zobacz, co masz zadane na jutro, odrób to i sprawdź, czy wszystkie zeszyty i książki spakowałeś.

D: Ale mamo …

M: Idź dobrze Ci radzę.

To wymyślona historia, ale czy nie zauważył-aś/eś, że często również i My tak rozmawiamy z dziećmi?

No dobrze, ale jak to powinno wyglądać poprawnie?

Dziecko: mamo muszę Ci coś powiedzieć. Dostałem jedynkę z matematyki?

Mama: Aha.

Dziecko: Zapomniałem zabrać zeszyt do szkoły i Pani wstawiła mi jedynkę za brak pracy domowej.

M: Hmm.

D: Jestem zły, ale rozumiem decyzję nauczyciela. Jakby nauczyciel nie postawiłby mi jedynki, to później każdy by się tak tłumaczył. Od dziś będę pakował się przed położeniem się spać. Wówczas nie muszę się tak spieszyć, gdy robię to rano.

Zwróć uwagę. Mówimy dzieciom, co mają robić, jaką drogę w rozwiązaniu problemu obrać. Uczymy ich przez to samodzielności, czy zależności od nas?

Poniżej przedstawię Ci dwie prawdziwe historie, która na zawsze zostaną w mojej pamięci. Historie, które pokazują dwie odmienne postawy rodziców, w odniesieniu do tego samego problemu.

Pewnego dnia zadzwonił do mnie ojciec córki, która uczęszczała na nasze treningi piłki nożnej. Przebiegła ona w następujący sposób:

Ojciec: Dzień dobry. Panie Łukaszu, czy mógłbym zająć Panu chwilę. Chciałem wyjaśnić jedną sytuację.

Ja: Dzień dobry. Oczywiście. Słucham Pana.

O: Klara (jego córka) ostatnio wraca z treningów smutna. Zauważyłem to wcześniej, ale dziś sama poruszyła ten temat ze mną. Jest ona świadoma i ja również, że nie gra ona na takim samym poziomie jak chłopcy, ale ostatnio kilka razy usłyszała od kolegów, że jest słaba i że nikt nie chcą być z nią w drużynie. Zrobiło się jej z tego powodu przykro.

Ja: Dziękuję za telefon. Pozwoli nam to szybko zareagować na tą sytuację. Wiem, że trener rozmawiał z dziećmi na temat szacunku do każdego oraz o tym, że należy w zespole wspierać osoby, którzy nie radzą sobie tak dobrze, jak ta część, która się wyróżnia. Poza tym największą uwagę podczas treningów kładziemy na pracę, a nie umiejętności.

O: Panie Łukaszu, ja nie dzwonię z pretensjami, ale tylko z informacją, że taka sytuacja miała miejsce. Poza tym Klara podjęła kroki do rozwiązania tego problemu.

Ja: Klara podjęła kroki?

O: Tak. Kiedy przyszła do mnie i poinformowała o tej sytuacji wysłuchałem ją do końca. Gdy skończyła mówić zapanowała cisza pomiędzy nami.  Po chwili spytałem się jej, co możemy w tej sprawie zrobić. I wspólnie zaczęliśmy zastanawiać się nad rozwiązaniem. Wówczas Klara oznajmiła mi, że trener zawsze powtarza, że jeżeli zawodnicy mają jakikolwiek problem to mogą przyjść i z nim, o tym porozmawiać. Po rozmowie stwierdziła: „pójdę jutro do trenera i z nim na ten temat porozmawiam”. A na koniec mi podziękowała. Także Panie Łukaszu to tyle, dziękuję za poświęcony czas.

Ja: To ja dziękuję. Dla mnie to niesamowity dowód samodzielności i zaradności Klary. Jest nam miło, że może pracować takimi dziećmi jak Klara.

Na tym skończyliśmy swoją rozmowę. Na drugi dzień spotkałem się z trenerem prowadzącym zajęcia.

T: Tak, Klara była u mnie wcześniej na sali i porozmawiała ze mną w tajemnicy na  temat tych sytuacji. Przed rozpoczęciem treningów zebrałem cały zespół i przypomniałem, co to znaczy być zespołem.  Mam nadzieję, że cała grupa to zrozumiała. Na treningu widziałem jak wspierali się wzajemnie. Przybijali sobie piątki po udanych akcjach, oraz poklepywali po plecach po straconych bramkach. Osoby, które słabiej sobie radzą zostały wybrane na „kapitanów” swoich drużyn.

Po około tygodniu otrzymałem ponownie telefon od ojca Klary.

O: Dzień dobry. Panie Łukaszu z Klarą już wszystko w porządku. Ponownie ma ogromny zapał do treningów.

Ja: Dzień dobry. Dziękuję za informacje. Jest mi niezmiernie miło słyszeć taką informację, a jeszcze większą radość sprawia mi to, że to Klara znalazła rozwiązanie tego problemu. Chciałem Panu podziękować za Pana lekcje. Na pewno zachowam ją w pamięci na przyszłość. Dziękuję.

O: Ja również dziękuję. Do zobaczenia.

Ja: Do zobaczenia, pozdrawiam.

Bum. To było coś. Klara, jej tata i ich podejście do rozwiązania problemu. Przyznam szczerze, że po tej sytuacji ciężko było mi zasnąć, takie zrobiła na mnie wrażenie.

Każdy trener wie, że takie sytuacje podczas treningów się zdarzają. Nie zawsze, ale niestety, kiedy trener „nie widzi” dzieci potrafią powiedzieć nieprzyjemną rzecz swoim rówieśnikom.

II przykład

Po pewnym czasie miałem niemal identyczną sytuację. Tzn. jeden z uczestników skierował w stronę drugiego słowa prawie identyczne jak z poprzedniej historii. Otrzymałem również telefon od rodzica.

Rodzic: Panie Łukaszu nie wiem kogo Pan zatrudnia u siebie w firmie, ale to jest jakaś niekompetentna osoba (powiem tylko, że to ten sam trener co z historii Klary). Jak nie potrafi zapanować nad swoimi zawodnikami, to może niech zmieni zawód.

Ja: Dzień dobry. Przepraszam, ale kompletnie nie wiem o co chodzi. Czy mogłaby mi Pani opisać sytuację?

Rodzic: Wczoraj mój syn wrócił smutny z treningu. Powiedział mi, że kolega skierował do niego słowa typu „nikt nie chce być z tobą w drużynie, ponieważ jesteś słaby”. Proszę coś zrobić z tą sytuacją, albo wypisuje syna z treningów.

Ja: Dziękuję za telefon w tej sprawie. Dzięki niemu będziemy mogli zareagować i rozwiązać ten problem. Za chwilę skontaktuję się z trenerem i porozmawiam na ten temat. Proszę jednocześnie powiedzieć Partykowi, że jeżeli w przyszłości pojawi się taki, bądź inny problem może zawsze przyjść do trenera i z nim na ten temat porozmawiać. Wówczas na pewno znajdą rozwiązanie.

Rodzic: Co to za pomysł. Mój syn nie jest od rozwiązywania cudzych problemów. To wy nie potraficie sobie poradzić, a nie mój syn.

I rozmowa została zakończona przez rodzica. Wówczas zrobiło mi się smutno. W głowie widziałem Klarę, która rozwiązała ten sam problem, i Patryka, którego rozwiązanie problemu „ukradła” mama. W myślach podziałem Klarę i jej tatę. Po tej rozmowie zadzwoniłem do trenera i opisałem sytuację. Jego odpowiedź wyglądała następująco:

T: Łukasz znasz mnie i wiesz jak prowadzę zajęcia. Wielokrotnie omawialiśmy z dziećmi zasady panujące na naszych zajęciach, rozmawialiśmy co to znaczy tworzyć zespół. Nigdy nie dopuszczam do takich sytuacji, a jeżeli pojawiają się to „gaszę je” w zarodku. Tłumaczę i powtarzam wielokrotnie, chwalę za pracę i postępy, a nie umiejętności.

Czy trener kłamał?

Od tych dwóch historii minęło już około 8 lat. Dziś od czasu do czasu widuję te osoby (teraz już pełnoletnie). Jedna z nich jest pewna siebie samodzielna, wie dokąd zmierza. Druga wycofana, niepewna siebie. Zgadnijcie, która to która?

Po trzecie. Nie bagatelizuj problemu.

Dla Ciebie może on być prosty do rozwiązania i wydawać się błahostką. Dla dziecka widocznie nie, jeżeli przychodzi z tym do Ciebie.

I przykład

Dziecko: tato na zajęcia techniczne muszę wykonać projekt karmnika dla ptaków z kartonu. Nie potrafię nawet wyciąć szablonów z kartonu, a jak to wytnę to jest krzywe, nie chce się kleić i zaraz się rozpada.

Tato: to jest proste (bagatelizowanie). Zobacz trzeba to zrobić tak … (rozwiązywanie problemu za dziecko).

II przykład

Mama: co się stało? (widząc zapłakaną córkę po powrocie ze szkoły).

Dziecko: w szkole rozlał się atrament na moją ulubioną bluzkę.

Mama: oj nic się nie stało (bagatelizowanie), pokaż może uda mi się to wyprać (rozwiązywanie problemu). Musisz bardziej uważać pisząc piórem (udzielanie rad).

No dobrze jeżeli to jest złe podejście rodzica, to jak to rozwiązać?

I przykład:

Dziecko: tato z zajęć technicznych muszę wykonać projekt karmnika dla ptaków z kartonu. Nie mogę nawet wyciąć szablonów z kartonu, a jak to wytnę to jest krzywe, nie chce się kleić i zaraz się rozpada.

Tato: aha (ojciec wysłuchuje dziecko).

Dziecko: jakbym miał większe nożyczki to łatwiej by mi było wyciąć schematy z szablonu (dziecko samo znajduje rozwiązanie).

Tato: myślę, że mam takie w schowku w piwnicy, możemy tam pójść i wybierzesz sobie, te które będą Ci odpowiadały (ojciec wspiera je w swoim działaniu).

Dziecko: a masz może również mocniejszy klej. Ten biurowy do tego się nie nadaje.

Tato: Myślę, że coś powinno się tam znaleźć.

II przykład

Mama: Co się stało? (widząc zapłakaną córkę po powrocie ze szkoły).

Dziecko: W szkole rozlał się atrament na moją ulubioną bluzkę.

Mama: Hmm.

Dziecko: Czy masz jeszcze ten odplamiacz, którego użyłaś, gdy tato poplamił smarem swoją koszulę.

Mama: Wydaje się, że jeszcze jest w szafce w łazience.

Po 15 minutach dziecko wraca z łazienki.

Mama: I jak? Znalazłaś go?

Dziecko: Tak. Na opakowaniu było napisane, żeby namoczyć tym środkiem plamę na 10 minut, a następnie wyprać. Koszulka schnie, a plamy nie widać. Dziękuję mamo za pomoc.

Po czwarte. DAJ DZIECKU WYRAZIĆ UCZUCIA. NIE ZAPRZECZAJ IM. POMÓZ MU JE NAZWAĆ.

I przykład

Dziecko po powrocie ze szkoły.

Tato: Co się stało?

Córka: Dzisiaj Patrycja (najlepsza przyjaciółka) nie bawiła się ze mną, tylko cały dzień spędziła z Magdą.

Tato: Oj nie przejmuj się.

Dziecko płacze.

Tato: Przestań. Mogłaś się pobawić z kimś innym. Przecież masz tyle innych kolegów i koleżanek w szkole.

II przykład

Dziecko po powrocie ze szkoły

Tato: Co się stało?

Córka: Dziś Kamil (kolega z klasy), gdy wracaliśmy po szkole do domu, celowo zdeptał pięknego motyla, który siedział na kwiatku.

Tato: nie płacz. To tylko motyl.

Dziecko popada w jeszcze większy płacz.

Jak to rozwiązać? Jak rozmawiać z dzieckiem w takich sytuacjach?

I przykład

Dziecko po powrocie ze szkoły.

Tato: Co się stało?

Córka: Dzisiaj Patrycja (najlepsza przyjaciółka) nie bawiła się ze mną, tylko cały dzień spędziła z Magdą.

Tato: Widzę, że sprawiło Ci to smutek?

Dziecko: Jest ona moją najlepszą przyjaciółką, a ja nie wiem, dlaczego dziś się ze mną nie bawiła?

Tato: aha.

Dziecko: Kiedy jutro się z nią spotkam, porozmawiam z nią na ten temat.

II przykład

Dziecko po powrocie ze szkoły

Tato: Co się stało?

Córka: Dziś Kamil (kolega z klasy) gdy wracaliśmy po szkole do domu, celowo zdeptał pięknego motyla, który siedział na kwiatku.

Tato: Widzę, że jesteś zła na niego.

Dziecko: Jestem zła i jest mi smutno z powodu tego motylka.

Tato: Wiem jak bardzo dbasz o wszystkie zwierzęta.

Dziecko: Jutro porozmawiam z Kamilem i powiem mu, że nie możemy być dalej przyjaciółmi, jeżeli on tak będzie się zachowywał.

Jak rozmawiać z dzieckiem?

Czy zawsze będziemy w stanie zachować się w stosunku do dziecka, tak jak jest to opisane w tych historiach. Czasami może być ciężko. Córka, która zaplami sobie bluzkę może mieć 4 lata i lepiej, żeby samodzielnie nie prała bluzki detergentem. Wówczas może to jednak zrobić z mamą. Tak samo może wyglądać sytuacja z wycinaniem karmnika z kartonu. Może syn nie będzie miał tyle siły w rękach, aby to zrobić. Wtedy pomoc taty w tej kwestii będzie niezbędna.

Jak rozmawiać z dzieckiem?

To my rodzice musimy się skoncentrować na naszych reakcjach w stosunku do dzieci. Czasami samoistnie wyleci nam z ust „a nie przejmuj się”. Zwróć na początku uwagę, jaką sprawi Ci to frajdę, kiedy zobaczysz efekty zastosowanych kroków. I nie ulegaj późniejszym zwątpieniom, kiedy ponownie wrócisz do starej swojej reakcji. To wymaga naszej nieustannej świadomej pracy.

Jak rozmawiać z dzieckiem?

Życzę przyjemnej rozmowy z dziećmi.