Wakacje na Mazurach – co jeszcze można na nich odkryć?

Urodziłem się na Mazurach, wychowałem, spędziłem ponad połowę mojego życia  i myślałem, że znam je dokładnie. Zwiedziłem je samochodem, podróżowałem pociągiem, opłynąłem jachtami i kajakami. „Kropką nad i” było zwiedzenie ich rowerem w trakcie wakacje na Mazurach. Czułem się wtedy jakbym podróżował po innym, nieznanym mi regionie, czy kraju.

Czy warto spędzić wakacje na Mazurach?

To wówczas ujrzałem jeszcze bardziej piękno tej dzikiej krainy. Jeziora i jeziorka, lasy i zagajniki, setki zabytków i budowli pamiętających czasy wojenne, małe gospodarstwa rolne – produkujące tylko na własne potrzeby. Spotkałem ludzi żyjących z dnia na dzień, gdzie pośpiech jest im całkowicie obcy i żyjących zgodnie z porami roku. Ludzi żyjących nie, aby mieć, lecz aby być. Trafiłem do miejsc, których w Polsce i na świecie z każdym rokiem jest coraz mniej. Rolnictwo obecnie podąża  w kierunku produkcji na skalę przemysłową, tym samym małe gospodarstwa wchłaniane są przez potężne fermy/plantacje, których działalność nie oddaje ducha tego regionu. Dzikie miejsca, które jeszcze niedawno były nieodkryte przez ludzi, dzisiaj są masowo zabudowywane budynkami mieszkalnymi. Tereny, które jeszcze wczoraj były domem dzikich zwierząt i wielu roślin, dziś stają się naszym domem, a my wkraczamy w te rejony, jakby to nam się zupełnie należało, bez jakiegokolwiek respektu dla natury. Dlatego warto skorzystać z tych możliwości i odwiedzić Mazury póki są jeszcze dostępne w obecnej wersji.

Trzeba to szczerze przyznać, że Mazury nie są jeszcze w 100% przyjazne turystom rowerowym.

Co to oznacza? Infrastruktura rowerowa daleko odbiega bardzo od naszych (rowerzystów) marzeń. Drogi, a szczególnie ich jakość i nawierzchnia pozostają wiele do życzenia – nie wymagajmy, iż znajdziemy tu nawierzchnie jak na Bornholmie. Gdy trzeba korzystać z dróg, które na co dzień są dostępne dla ruchu samochodowego, to należy z nich korzystać bardzo ostrożnie. Wiemy, że my rowerzyści nie do końca jesteśmy przyjaciółmi kierowców czterech kółek. To nie Niemcy, gdzie jadąc drogami prowadzącymi przez wioski, kierowca jadący z naprzeciwka potrafi zatrzymać samochód i wyłączyć silnik póki go nie miniemy.

Jednak dobrze znając teren Mazur możemy te drogi dość często ominąć, bądź tylko przebyć krótki odcinek, aby ponownie znaleźć się w lesie, bądź na drodze biegnącej bezpośrednio przy brzegu jeziora. Na szczęście właśnie większość z tras, które pokonujemy podczas naszych wypraw rowerowych prowadzi właśnie przez wspomniane lasy i pola z dala od lokalnego ruchu. Dlatego spędzając wakacje na Mazurach radzimy wyposażyć się w rower z oponą o szerszym bieżniku. Nawierzchnia nie nadaje się na rower szosowy. A gdy wkroczymy, wjedziemy na Mazury, czy to będąc w lesie, czy na polu, czy nad brzegiem jednego z tysięcy jezior, to już cisza i spokój. Słychać tylko śpiew ptaków, odgłos naszych opon sunących po ścieżce oraz rozmowy uczestników. Jak to dobrze słychać młodzież ze sobą bezpośrednio rozmawiającą. Nie tam przez jakieś komunikatory.

Mazury dostrzegają coraz bardziej zwiększającą się liczbę turystów rowerowych.

To również kolejna możliwość zarobku dla miejscowych mieszkańców. Powstają kolejne miejsca noclegowe nastawione pod turystów rowerowych. Co to oznacza? Hotele i pensjonaty są dostępne dla turystów przybywających tylko na jedną noc. Większość campingów wyposażona jest w kuchnie, gdzie można przygotować sobie ciepły posiłek, bez konieczności posiadania własnej butli i palnika. Znajdujące się tu prysznice są czyste i zadbane, a właściciele życzliwi i pomocni. Wielokrotnie zdarzało nam się zajechać późno na nocleg (często na wioskach sklepy spożywcze zamykane są wcześniej), więc właściciel proponował podwiezienie do najbliższego sklepu, często oddalonego o kilkanaście kilometrów w celu wyposażenia w produkty spożywcze. To się nazywa nastawienie proklienckie.

A gdy po całym dniu na rowerze, dotrze się już na miejsce noclegowe to pozostaje tylko delektować się bliskością natury.

Szczególnie nocując w miejscach oddalonych od tych często uczęszczanych przez turystów. Wieczór przy ognisku, zapach ogniska i pieczonej kiełbaski, odgłos strzelających skier z płonącego drwa, czasami wspólna cisza i wpatrywanie się w płomień i żar, a czasami dzielenie się ciekawymi historiami, siedzenie do późnych godzin nocnych na pomoście i śledzenie spadających gwiazd.  To wszystko pozwala zapomnieć o otaczającym świecie i dostrzeżenie tych cudów, które znajdują się na wyciągnięcie naszej ręki. A poranek. Kiedy śpiąc w namiocie budzi Cię śpiew ptaków, czy szum liści na wietrze, albo krople porannego deszczu. Pisząc ten tekst spoglądam na zegarek 15 luty 2021 rok, za oknem pełno śniegu, a na termometrze -15 stopni Celsjusza. Chyba zatęskniłem za wakacjami na Mazurach. Oby jak najszybciej ponownie tam wrócić.

Zapraszamy na nasze wyprawy rowerowe dla dzieci, młodzieży oraz rodzin na Mazurach i nie tylko. Szczegóły w linku poniżej:

www.mlsport.pl/bikecamp-obozy-rowerowe/

Do zobaczenia na dwóch kółkach 🚲.